Trzymam się zwykle z daleka od komentowania i osądzania spraw społeczno – dogmatycznych dotyczących religii i Kościoła, choć właśnie to one najbardziej rozpalają emocje wśród praktykujących i niewierzących.

W jakiejkolwiek indywidualnej praktyce duchowej (bo inna forma w rzeczywistości nie istnieje) żadne kwestie społeczne czy polityczne nie są warte poświęcenia nawet jednej sekundy uwagi, bo w indywidualnym rozwoju duchowym czlowieka nie mają one żadnego znaczenia.

Sprawa celibatu i zachowań seksualnych w aspekcie duchowym (a nie społecznym) w praktykach religijnych są w zasadzie jedynym tematem, jaki chciałbym poruszyć.

 Głośna w ostatnich dniach sprawa ks. Krzysztofa Charamsy i jego publiczne deklaracje dotyczące „Kościoła Katolickiego i homoseksualizmu” są znakomitą okazją, aby przyjrzeć się kulturze seksualnej, celibatowi oraz homoseksualizmowi na tle praktyk duchowych.

O historii celibatu w różnych kulturach i religiach napisano tysiące rozpraw naukowych, które najczęściej jednak pomijają kwestię najbardziej zasadniczą: po co „wymyślono” celibat i czemu ma on służyć?  Wszelkie teorie dotyczące wprowadzenia celibatu w Kościele Katolickim z powodów ekonomicznych czy politycznych są powielanym i ubarwianym od dziesięcioleci mitem, który zręcznie podsycały wszelkie „siły antyklerykalne” (nie tylko w Polsce). Celibat, owszem, był (i zapewne jest) Kościołowi bardzo na rękę z wielu powodów, ale początki tej praktyki sięgają mrocznych historycznych czasów, na długo przez nastaniem ery religii objawionych.

Kilka słów o religii
Każdy system duchowy (i każda religia) zakłada, że wszystko, co nas otacza jest ekspresją  Boga – cokolwiek pod pojęciem „Boga” dany system filozoficzny rozumie. Wyjątkiem jest tutaj buddyzm, który jest ateistyczną formą religii (ale pomimo nierozpoznania pojęciowego Boga jako twórcy — buddyzm opisuje proces powstania świata przy pomocy przeciwstawnych sobie pierwiastków kreujących).

Do stworzenia życia organicznego, w tym człowieka, potrzebne są zawsze dwa pierwiastki: żeński i męski. Bez tych dwóch uzupełniających się nawzajem czynników nie może dojść do jakiejkolwiek kreacji życia. Systemy duchowe i religijne rozpoznawały tę zależność już od zamierzchłych czasów i uznały ją za czynnik warunkujący rozwój życia organicznego i całego świata. Stąd w systemach religijnych procesy łączenia się pierwiastków męskich i żeńskich opisane są za pomocą postaci Bogów i Bogini – reprezentują oni siły i procesy twórcze we wszechświecie. Wg nauk duchowych tak rozumieni Bogowie są twórcami świata i rzeczywistości, jaką znamy. Proces kreacji przebiegał od „samej góry” – Bogowie i Boginie łącząc się ze sobą „w miłosnym akcie tworzenia” kreują znany nam świat (również ten niewidzialny) a proces tworzenia przebiega nieprzerwanie. Tak więc „jakikolwiek Bóg” na świecie, który dokonuje aktu tworzenia, musi posiadać dwie natury: żeńską i męską. Jest to czynnik krytyczny dla powstania świata i jakiejkolwiek rzeczywistości (wg nauk duchowych).

Dwubiegunowość w akcie tworzenia świata w różnych systemach duchowych

yin yang

Yin i Yang

jozef maria

Józef i Maria

krishna_radha

Krishna i Rhada

adam eva 1

Adam i Ewa

shiva shakti 

Shiva i Shakti

Hera-Zeus-Charcoal--28214

Zeus i Hera

Wg systemów religijnych proces kreacji przypomina wielką drabinę z Nieba (niematerialna Superświadomość), którą  schodzili nasi twórcy zawsze parami (Bóg i Bogini) aż do dotknięcia swymi stopami Ziemi (czyli aż do rzeczywistości materialnej). Wynikiem tej wielkiej i długiej podróży Superświadomości z Nieba na Ziemię była materializacja i powstanie świata, jaki człowiek dzisiaj widzi i jakiego doświadcza (zbawienie wg nauk duchowych polega na drodze powrotnej do Boga czyli wspinaniu się na tę „boską” drabinę świadomości aż do Nieba).
Niemniej w trakcie niewątpliwe wspaniałego procesu materializacji wkradł się jeden „błąd” – można go nazwać „niedopatrzeniem” lub „wypadkiem przy pracy” Boga w dziele tworzenia (symbolizowany przez Diabła, Szatana, a w dalszej kolejności przez Demony). Człowiek, na drodze swojego ziemskiego, materialnego rozwoju, skręcił w kierunku rozwoju intelektualnego, a jego mózg zaczął rozpoznawać sam siebie i definiować otaczającą go rzeczywistość (żadne inne zwierzę tego nie robi). W procesie rozwoju umysłu intelektualnego doszło do powstania ego – mózg zbudował fałszywą identyfikację samego siebie i tym samym „zaczął się oddalać od natury Boga”, zaczął wyłamywać się z całego matematycznie zaprogramowanego monistycznego świata. Błąd polegający na fałszywym postrzeganiu świata jest przyczyną wszystkich problemów i cierpienia ludzi w materialnej rzeczywistości. Systemy religijne i duchowe mają ten stan rzeczy naprawić. Temu służą najrozmaitsze praktyki, rytuały, dyscyplina duchowa, modlitwa. Religie więc mają na celu „odkręcenie” błędu i wszelkich jego następstw, jakie się w trakcie materializacji pojawiły i przekierowanie ludzkiego umyslu niejako w inny wymiar.

 Praktyka duchowa (religijna) jest w rzeczywistości czymś szalenie trudnym, bo niejako przeciwstawia się naszej zwierzęcej, materialnej a w dalszej kolejności – intelektualnej naturze. Jest to rodzaj prawdziwej rozgrywki z własnym umysłem i zmysłami. Służą temu celowi różne techniki – religie wprowadziły szereg praktyk, modlitw, nakazów i rytuałów. Poprawnie stosowane i praktykowane w ramach założonej dyscypliny duchowej mają prowadzić do rozpoznania faktycznej rzeczywistości (niematerialnej) i zjednoczenia się z Bogiem (czyli z całością istnienia, z Superświadomością). Końcowym celem praktyki religijnej jest przerwanie koła życia i śmierci w rzeczywistości materialnej i uwolnienie się od powtórnych wcieleń (kościoły chrześcijańskie porzuciły dogmat reinkarnacji dopiero w czasach średniowiecza). Trzeba jednak pamiętac, że reinkarnacja nie ogranicza się jedynie do naszego świata i naszej fizycznej planety.

 

Celibat

Jedną z bardzo szczególnych praktyk duchowych ( a w zasadzie technik duchowych), mającą na celu przekierowanie uwagi i energii na „wyższe”duchowe cele jest właśnie celibat. I nie chodzi tu bynajmniej o fizyczne i przymusowe odrywanie się od ziemskich przyjemności. W rozumieniu duchowym wszystko, co przytrzymuje ludzi na poziomie materialnym, „ziemskim” (włączając w to zachowania seksualne – nawet te związane z prokreacją) jest przeszkodą w osiągnięciu kolejnych etapów drogi na wyższy poziom świadomości. Seks, należący do doświadczeń super zmysłowych, przytrzymuje ludzi na najniższym poziomie fizyczności — na poziomie fizycznej prokreacji i przyjemności zmysłowej. Seks jest naturalnym zachowaniem prokreacyjnym ludzi i zwierząt choć wyłącznie u ludzi obarczony jest dużą neurotycznością (związaną z tłumieniem seksualności lub fałszywie pojmowaną swobodą).

Tymczasem duchowy wzrost odbywa się (między innymi) poprzez ruch odwrotny do prokreacyjnego. Można to przedstawić w sposób obrazowy rysując dwa przeciwnie skierowane do siebie wektory: jeden z nich skierowany w górę to wzrost duchowy, drugi wektor skierowany w dół – to siła seksualna trzymająca ludzi w rzeczywistości materialnej-ziemskiej.
Wszystkie bez wyjątku systemy duchowe (religijne) rozpoznały siłę seksualną jako pewien paradoksalny fenomen – z jednej strony jest ona kontynuacją planu kreacji (poprzez zachowania prokreacyjne), ale z drugiej jest jedną z największych przeszkód we wzroście duchowym. Niektóre wiec systemy zakładają w swej praktyce całkowitą lub częściową wstrzemięźliwość seksualną.
Poprzez regulacje zachowań seksualnych (wstrzemięźliwość, „czystość”, całkowity celibat) można doświadczyć bardzo szczególnego sposobu „percepcji” rzeczywistości, zbliżającym praktykującego do pojęciowego „Boga”. Stąd więc niektóre systemy religijne wprowadziły „technikę” celibatu, czyli całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej.

 Teraz należy jednak wspomnieć o najważniejszym – celibat nie może być tłumieniem zachowań seksualnych. Jeśli tak się dzieje nie jest to celibat, ale działanie wbrew sobie, wbrew ciału, wbrew naturze, wbrew siłom prokreacyjnym. Tak pojmowany celibat jest absolutnie siłą niszczącą i prowadzi do ekstremalnych stanów neurotycznych, do seksualnych zboczeń, do agresji i wielu innych zachowań niepożądanych (efekty takie mogą wystąpić także przy rozwiązłości seksualnej czyli odwrotności celibatu).

Celibat może się pojawić na skutek praktyki duchowej, ale wcale nie musi – nie wszyscy są przeznaczeni właśnie do tej drogi. Tłumienie seksualności w różnych systemach religijnych za sprawą dogmatu, intelektualnej decyzji czy religijnego prawa jest absolutnym błędem i występowaniem przeciw prawom natury.
Kościoły fałszywie zakładają, że księża czy biskupi znajdują się na takim poziomie rozwoju duchowego, że celibat jest jak najbardziej uzasadniony. Tymczasem to nie prawo kościelne czy doktryna decyduje, w którym miejscu rozwoju duchowego znajduje się kapłan, i czy celibat będzie mu służył w dalszej drodze duchowej. Z praktyki wiemy, że celibat jest niemal zawsze tłumieniem potrzeb seksualnych i a wielu kapłanów po prostu nie radzi sobie z regulacją własnego popędu.

 

Inne metody regulacji seksualności stosowane w praktyce duchowej

 Istnieją również inne techniki regulujące seksualność stosowane w różnych systemach duchowych. Związane są one wyłącznie z indywidualną dyscypliną duchową i nie mogą wiązać się z żadnym przymusem społecznym (jest to więc decyzja indywidualna i niezwiązana z jakąkolwiek moralnością czy nakazami danego systemu religijnego). Dobrym przykładem są tu praktyki ruchu Hare Kriszna czy nawet zalecenia Kościoła Katolickiego dla swoich wiernych. Jednym z elementów dyscypliny indywidualnej, mającej na celu wzrost świadomości, jest „czystość intencji” w zachowaniach seksualnych: posiadanie jednego partnera (najlepiej małżonka), unikanie masturbacji, podejmowanie współżycia jedynie w określonym czasie i miejscu (ruch Hare Kriszna przewiduje pożycie wyłącznie w okresie płodnym kobiety i wstrzymywanie się od współżycia poza tym okresem), akt płciowy jest związany z miłością i głębokim szacunkiem do partnera oraz wyrazem czczenia procesu kreacji (akt płciowy pomiędzy mężczyzną i kobietą jest praktykowany jako święty rytuał w tradycjach tantrycznych w różnych religiach). Regulacja zachowań seksualnych ma na celu uporządkowanie bardzo szczególnej, wrażliwej i często neurotycznej sfery życia ludzi a także wykorzystanie energii seksualnej w celu wzrostu wyższej świadomości. Niemniej dotyczy to wyłącznie osób, które zdecydują się na taką drogę praktyki duchowej bez tłumienia swoich naturalnych potrzeb.

 

Homoseksualizm a Kościół na tle przypadku ks. Krzysztofa Charasmy

Kościół Katolicki (i każdy inny system religijny) posiada bardzo jasną i oczywistą doktrynę systemową dotyczącą zachowań seksualnych. Związana jest ona z duchową teorią procesu tworzenia, który może przebiegać wyłącznie za sprawą dwóch różnych płci (dotyczy to zarówno Bogów, jak i ludzi). Zupełnie inną sprawą jest czy współczesny Kościół faktycznie przestrzega swej doktryny i czy cała sprawa celibatu nie jest postawiona na głowie (a właśnie wygląda na to, że jest). Niemniej, ujmując rzecz teoretycznie, w tej właśnie praktyce duchowej proces kreacji jest jasno opisany – aby powstało życie, aby powstał świat, aby Bogowie czy Bóg mogli dokonywać aktu tworzenia – potrzebne są pierwiastki męskie i żeńskie. Koniec kropka. Inaczej się nie da. Powrót do Boga, „zbawienie”, „oświecenie”, unifikacja – w tym określonym systemie może odbyć się jedynie poprzez szczególne dla tego systemu rytuały, modlitwę, czyny – mające na celu czczenie procesów kreacji. Taka jest droga Kościoła. Odstępstwo od tego systemu jest niemożliwe, bo system jest po to stworzony, aby w określony sposób działał na umysł praktykującego. Ze względu również na swoją doktrynę teologiczną, Kościół (ani żadna inna znana religia) nie może zgodzić się na dopuszczenie do kapłaństwa osób homoseksualnych, które z założenia nie podążają drogą idei dwupłciowości w procesie kreacji.

 Wyobraźmy sobie, że chcemy przeprowadzić wysoką na 5 metrów ciężarówkę pod wiaduktem, przed którym stoi znak drogowy z informacją – wysokość max. 4 metry. Mamy wolną wolę i możemy spróbować przecisnąć się pod wiaduktem bez względu na to, o czym znak drogowy mówi. Ale nie mamy szans na przeprowadzenie ciężarówki pod wiaduktem. Nie tylko dlatego, że informuje nas o tym znak, ale przede wszystkim dlatego, że fizycznie nie da się tego zrobić. Nie w tym systemie, nie w tej rzeczywistości. Brak możliwości przejazdu pod wiaduktem nie oznacza, że nie możemy w ogóle jeździć ciężarówką. Możemy jak najbardziej. Ale jeśli chcemy poruszać się po wspólnych drogach z innymi użytkownikami, musimy dostosować się do danego systemu drogowego, musimy nauczyć się przestrzegania jego reguł.

 Homoseksualizm był, jest i zapewne będzie – bez względu na to, co przyczynia się do powstawania tego zjawiska. Koniec kropka. Jest rzeczywisty, realny, istniejący. Nie zmienia to jednak faktu, że dany system duchowy (tutaj akurat katolicyzm) posiada swoje określone reguły gry, aby osiągnąć swój duchowy cel – w tym przypadku oświecenie czy zbawienie za pomocą określonych prawd i konsekwentnego postępowania. Ks. Charasma występując z apelem o zmiany w Kościele nie bierze w ogóle tego faktu pod uwagę. Doszło tutaj najwyraźniej do niezrozumienia czym jest dany system religijny i czemu on służy. System, aby działał, musi posiadać reguły i jasno określone zasady postępowania. Jeśli ktoś poszukuje drogi duchowej biorącej pod uwagę zachowania homoseksualne to nie znajdzie jej nie tylko w żadnym z systemów religii objawionych, ale też w wielu innych (ponieważ prawdopodobnie wszystkie znane systemy religijne zakładają dwu-pierwiastkowość w procesie tworzenia). To nie znaczy, że dany system osobę homoseksualną dyskryminuje – to jedynie znaczy, że dany system oparty jest o inne zasady i trudno osobie homoseksualnej w tym systemie rozwijać swoją duchowość.

 Nauki duchowe nie są od tego, aby być poprawnymi politycznie i aby „dostosowywać się do obecnych czasów”. Podobnie jak matematyka. Dwa plus dwa było, jest i będzie zawsze cztery. Polemizowanie z religią (jako nauką duchową) to jak polemizowanie z matematyką. Ktoś może się nie zgadzać z matematyką i ma takie prawo (jest to co prawda fałszywie pojmowane prawo wolności jednostki spotęgowane przez fałszywy obraz demokracji). Ale matematyka nie może pójść na ustępstwa, bo jest oparta o logikę. Podobnie nauki duchowe – opierając się o zasady podobne do matematycznych i o wnikliwą obserwację świata — nie zmienią się nigdy. Jeśli powstaną nowe nauki duchowe, oparte o takie same zasady, niczego finalnie nie zmienią.

 Wielką tragedią w całej sprawie jest niewątpliwie cierpienie księdza i podobnych jemu osób. Ale to nie jest sprawa nauki duchowej. Kościół może i powienien pochylić się z troską nad takimi osobami, wyciągnąć do nich rękę, ale zwykle te osoby nie chcą, aby się ktoś nad nimi pochylał, bo jest w tej postawie coś upokarzającego. Owszem, może się tak wydawać. I dlatego osoby nie zgadzające się z naukami i regułami Kościoła, jeśli chcą poszukiwać innych ścieżek i dróg – tak właśnie powinny postąpić. Ale nie mają żadnych podstaw, aby żądać zmian w danym systemie duchowym (podobnie jak w matematyce).

 Znowu odniosę się tutaj do duchowej dyscypliny indywidualnej: systemy duchowe należy traktować wyłącznie w wymiarze osobistym – społeczna rola kościołów nie ma nic wspólnego z rozwojem duchowym. Społeczna rola kościołów ogranicza się jedynie do nadawania kształtu społeczeństwom i zaspokajania potrzeby tożsamosci religijnej – zgodnie z wyznawanymi wartościami danej kultury. Problemy, z jakimi spotykają się w Kościele Katolickim osoby homoseksualne są natury psychicznej (ból dyskryminowania) i społecznej (ból odrzucenia od danej społeczności) – w żaden sposób nie przekłada się to jednak (lub nie powinno się to przekładać) na rozwój życia duchowego. Osoby homoseksualne mogą wciąż podążać drogą systemu zakładającego dwu-pierwiastkowośc świata. Będzie im trudno w doświadczaniu fizycznym tej prawidłowości, ale przecież mogą praktykować wszelkie inne wymogi danej religii.

 Trzeba też przyznac, że wszelkie ruchy religie (nie tylko katolicyzm) są pełne hipokryzji i sprzeczności – zresztą właśnie ks. Charasma wskazał na ten rozkładający od wewnatrz Kościół problem. Ale są to problemy natury społecznej czy psychicznej wiernych i nie dotyczą w żaden sposób esencji duchowości kościoła. Kościół, jako spójna i logiczna droga duchowa (dla tych, którzy rozumieją, o co w niej chodzi), nie pójdzie na żadne ustępstwa, bo przestanie być systemem duchowym a stanie sie instytucją do zaspokajania oczekiwan i potrzeb określonych grup społecznych. Zarazem jednak Kościół musi wziąć pod uwagę, że osoby homoseksualne chcą rozwijać się duchowo w kręgu własnej kultury religijnej, i co więcej, właśnie te osoby potrzebują szczególnej uwagi i troski z jego strony.

 

Dla przykładu przypowieść

Do aśramu tantrycznego w Indiach przybyło dwóch sympatycznych, uśmiechniętych chłopaków z Kalifornii – obaj o orientacji homoseksualnej. W rozmowie z hinduskimi nauczycielami, starali sie ich przekonac, że chcą uczyć się Tantry i podążać drogą rozwoju tantrycznego. Wyjechali jednak po paru dniach mocno rozgoryczeni i rozczarowani. Tantra i jej praktykowanie są bowiem ściśle związane z rozpoznaniem pierwiastka żeńskiego w naturze jako decydującego w procesie kreacji. Kobieta, wg Tantry, będąca żywą ekspresją żeńskiego boskiego pierwiastka, musi być więc czczona przez mężczyznę i usatysfakcjonowana w każdym aspekcie wspólnego życia (również seksualnie – rytuały seksualne pomiędzy kobietą i mężczyzną w Tantrze nie są zwykłym aktem seksualnym, ale bardzo szczególnym rodzajem czczenia procesu kreacji i sposobem na podnoszenie świadomości). Na nic zdały się wyjaśnienia nauczycieli, że homoseksualizm i Tantra nie mają ze sobą nic wspólnego, bo w Tantrze seks sam w sobie nie jest żadną specjalną wartoscią (jak fałszywie nauczają współczesni „nauczyciele Tantry” ). Niedoszli homoseksualni adepci Tantry, którzy przybyli do Indii z własnym wyobrażeniam o tym systemie duchowym, starali się „na siłę” przekonać nauczycieli do swoich racji. Zostali oni odesłani z kwitkiem ale w aurze absolutnej empatii.

 Niestety, pewnych rzeczy nie da się ani nagiąć ani przeskoczyć.
Dany system nie jest dla każdego. Dany system jest odpowiedni dla określonej grupy – w ściśle określony sposób, za pomocą specyficznych dla danego systemu technik, prowadzi do określonego celu. Nie ma tu miejsca na obrazę ego, na swoje teorie, na swoje przekonania. Może wydawać się to poważnym problemem, szczególnie w czasach, gdy poprawność polityczna dominuje niemal we wszystkich dziedzinach życia a ludzie boją się jasno powiedzieć, że czarne to czarne a białe to białe.

 

Na koniec

Regulacje zachowań seksualnych mają przynieść określony skutek w praktyce religijnej. Ale dotyczy to wyłącznie osób, które traktują cele duchowe jako najważniejsze w życiu. Eksperymentowanie z seksualnością a szczególnie jej tłumienie może skończyć się bardzo ciężkimi przypadłościami natury psychicznej i fizycznej (podobnie zresztą jak seksualna rozwiązłość). Regulacja zachowań seksualnych – w tym również celibat – mogmatami w systemach religijnych (w tym przypadku za celibatem) mogą być nadzorowane wyłącznie przez zaufanych, długoletnich praktyków i nauczycieli. Zdarza się jednakże, że celibat pojawia się samoistnie u osób będących na ścieżce duchowej i nie jest on wynikiem narzuconej sobie dyscypliny ani intelektualnych nakazów.
Warto pamiętać, że za szczególnymi dogmatami w systemach religijnych (w tym przypadku za celibatem) stoją przesłanki nie tylko teologiczne, ale wynikające też z praktyki duchowej – nie są więc one przedmiotem spekulacji czy intelektualnego założenia „wstrzemięźliwości”.

 Kończąc, wspomnę jeszcze o jednej sprawie, ważnej w kontekście publicznego wystąpienia ks. Charasmy. Dla przeciętnego człowieka, bez względu na to, czy jest hetero czy homoseksualny, czy jest wierzący, praktykujący czy niewierzący — akt seksualny jest zachowaniem wynikającym z popędu płciowego i nie jest związany z żadnym aspektem duchowym (a przynajmniej nie jest świadomym aktem). Stąd w przypadku ks. Charasmy publiczne opowiadanie o swoich preferencjach seksualnych nie jest jakimś specjalnym wydarzeniem – ksiądz po prostu opowiedział o swojej orientacji i problemach związanych z tłumieniem seksualności przez kapłanów katolickich. Wydarzeniem jest jednak fakt, że osoba homoseksualna jest kapłanem (czyli nauczycielem danego systemu duchowego) w strukturach kościelnych i obnaża ona psychiczne dysfunkcje osób homoseksualnych w społeczności duchowej. Prawdopodobnie dobrze się stało, że ks. Charasma zdecydował się na taki odważny bądź co bądź akt – pozwoli to zwrócić uwagę na dogmatyczny sens celibatu w Kościele Katolickim, na problem osób homoseksualnych będących w strukturach kościelnych, na oczyszczenie moralne wewnątrz samej instytucji oraz pozwoli na głębsze zrozumienie praktyki duchowej tego systemu religijnego.

 Energia seksualna jest największą rozpoznaną naturalną energią człowieka (i każdej innej postaci życia organicznego) i może być wykorzystana zarówno do zaspokojenia zmysłowych przyjemności, jak i do prokreacji. Jednak przy odpowiedniej dyscyplinie i regulacji – także do wzrostu duchowej świadomości. I taki jest wyłączny cel celibatu w praktyce duchowej.